<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Nie będą żyć naszym kosztem">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="9">
<date="1951-09-23">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
List Czytelniczki. Nie będą żyć naszym kosztem. Kochana „Przyjaciółko"! Jest w Żywca kilku handlarzy, którzy od lat wyzyskują nas. Nie możemy dłużej na to pozwolić, uważamy, że sami. powinniśmy dbać więcej o to, by nie dać się wyzyskiwać takim na przykład jak pan Józef Pawełek — rzeźnik przy ulicy Pastwiskowej. Bije on pokątnie cielęta, barany i wieprzki, a polem mięso sprzedaje po 18 zł za kilogram. Bydło na ubój skupuje po drogach gdy ludzie prowadzą je na targ. Nieraz można go zobaczyć w Sporyszu na moście, albo w Starym Żywcu pod lasem. Był już za swe sprawki karany, ale jakoś dalej niejedno mu uchodzi. Takim jak pan Pawełek i innym bardzo dobrze się powodzi. Podatków nie płacą, sami niewiele pracują. Mają pieniądze na wszystko. Za to co oni przepiją przez tydzień, mogłaby niejedna rodzina dobrze żyć przez kwartał. Pawełek ma i swoich wspólników — on bije, tamci sprzedają. Jeden z nich to były restaurator Józef Solachna, drugi znów z zawodu piernikarz — Jędrzej Czarnota. Są i inni — nieroby żyjący z nas. Kochana "Przyjaciółko"! Proszę Cię zamieść ten list, niech wszyscy wiedzą, jak handlarze żyją z nas, jak trzeba z nimi walczyć. Maria Jasek Żywiec. Za to, co przepiją handlarze przez tydzień, mogłaby żyć przez kwartał niejedna rodzina — pisze autorka listu. Handlarze i spekulanci żywieccy nie są wyjątkami. Wszyscy oni żyją z oszustwa, z wyzysku uczciwych ludzi, zarabiają na nas ciężkie pieniądze i piją za nasze pieniądze. Nie dość tego, utrudniają poprawę zaopatrzenia, wyzyskują każdy moment, na wszystkim potrafią ubić interes. Nauczyli się tego od lat i niełatwo wyrzekają się swych zarobków. Ale władza ludowa wzięła się ostro do tych szkodników społecznych. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
